Off-road, czyli jak się jeździ 3-tonową terenówką

Jazda terenowa 3-tonowym, porządnym autkiem terenowym. Off-road z instruktorem. Genialne. Niesamowite. Kapitalne. Jak ja się kapitalnie bawiłam i zachwycałam!

Gdyby mi ktoś godzinę wcześniej (sic!) pokazał teren: las, ogromne łachy piachu, górki, dołki, zakręty i jeszcze więcej nierównego podłoża i powiedział, że będę tutaj samodzielnie z dzikim entuzjazmem w oczach jeździć, nie uwierzyłabym. Chyba. Że sobie dam radę. Bo dziki entuzjazm, to tak, to na pewno. Kocham terenowe samochody!

Pierwsza górka, druga, trzecia, zjazd, zakręt w lewo, w dół i prosto, zakręcamy, pod górę, spokojnie, prosto kierownica i więcej gazu, ej, za dużo, kierownicą odbij w lewo… jak samopoczucie?

– Rewelacja!

I ten moment, kiedy podjeżdżasz pod górę, a nad maską widzisz … niebo z białymi chmurkami, zastanawiając się, gdzie będzie droga. W lewo, w prawo, prosto? A może od razu prowadzi w dół? Wyjątkowe uczucie: radości, niepewności, ciekawości…

Puszczasz gaz (nie za szybko, bo zgaśnie! Przerobiłam przy pierwszym przewyższeniu)… i ruszasz dalej, pod górę, albo zakręcasz i suniesz w kierunku sadzawki. Dam radę?

– Kierownica w lewo i trzymasz, właśnie tak, koła prosto, świetnie, zakręcasz i trzeci podjazd pod górę. Trzeci, ten prosto będzie dla ciebie za łatwy!

A później skakałam wokół samochodu i czule głaskałam maskę, obiecując sobie, że na pewno tu wrócę, uczyć się dalej. I kapitalnie bawić. Re-we-la-cja.

– Ciekawe, mamo, czy te wydmy też będą ci we wspomnieniach tak rosły, jak rozpiętość skrzydeł puszczyka uralskiego, tego z Beskidu Sądeckiego, pamiętasz? – skomentował Mikołaj, wyskakując z samochodu. – Ale nie powiem, radość ci w oku błyszczy, to chyba się dobrze bawiłaś, co?

– Tak, tak, tak! – skaczę dalej. – Ale kiedy ja się męczyłam, żeby nie wywrócić nas przez błędny najazd na konary, mogłeś nie zagadywać instruktora o szczegóły rajdu na konikach polskich po Bieszczadach.

– Poradziłaś sobie samodzielnie – Mikołaj bynajmniej nie ugiął się pod moją krytyką – a na przejazd konno po Bieszczadach to cię przecież namawiać nie muszę, co?

Cały czas mnie zatyka ze zdziwienia, jak naprawdę dobrze znają nas nasze dzieci.


PS– zdjęcia poglądowe z Pixabay.com. Nie miałam jak pstykać fotek, zajmując się jazdą!

Następnym razem wezmę GoPro


offroad-3747184_1920jpg
off-road-4294617_1920jpg




offroad-3781641_1920jpg