(O) Błędne Skały, Szczeliniec i Skalne Grzyby, czyli pobiegaj z dzieckiem po skałkach. Sudety na weekend: Góry Stołowe

 Już nie mogłam wytrzymać! Słońce za oknem, ptaki śpiewają, chmurki po niebie płyną, liście na drzewach szeleszczą… a my nadal w domu. Tak, wiem, jazda na rowerach, strzelanie z łuku w lesie i nauka rzucania nożami, kilometry na rolkach, ale… „gór mi mało i trzeba mi więcej”. Ostatni nasz wyjazd to wypad na narty ze szkoły, z którego wróciliśmy 28 lutego!

 Marzec, kwiecień, maj - z powodów oczywistych – stacjonarnie. Sytuacja jest nowa dla wszystkich: do tej pory najpóźniej w połowie kwietnia dzieci kończyły egzaminami rok szkolny i zaczynaliśmy wakacje w edukacji domowej*. A tymczasem zbliża się ostatni weekend maja, a Kuba, 1 klasa liceum po gimnazjum, nadal ma „jeszcze jakieś” egzaminy do zaliczenia. Wyjątkowa sytuacja.

Na południu Polski weekend ma być deszczowy i burzowy. To świetny moment, żeby sprawdzić osobiście, czy na pewno spotkamy deszcz. O 4.10 rano (opóźnienie 15 minut – raportuje, ziewając i zapinając pasy, 14-latek – chciałaś wyruszyć przed czwartą rano) ruszamy spod domu.

 Błędne Skały można zwiedzać od 10.00, dzieli nas około 450 kilometrów.Mąż prowadzi, a ja… zawijam się w śpiwór i odpływam błyskawicznie. Zdalna praca, praktykowana przeze mnie od wielu lat wymaga umiejętności koncentracji i wykorzystywania każdego sprzyjającego momentu na sen. „sen to też broń” jak mawiał Jason Bourne i zupełnie się z nim zgadzam.

 – Tato, mama już śpi – poinformował rzeczowo Mikołaj, wyjmując jedną z trzech książek z podręcznego plecaka (Baśniobór tom trzeci).

  Sobota, godzina 9.42. Błędne Skały. Nareszcie! Największe zaskoczenie? Dosyć dużo ludzi (dwie godziny później zdziwię się jeszcze bardziej), sporo z psami, prawie nikt nie nosi maseczki, niewiele osób też „pilnuje dystansu”. Mikołaj z radosnym okrzykiem:

 – Skała, skała, kolejna skała! – zaczyna wspinaczkę już na parkingu.

 Obłędnie pięknie jest… Doprawdy logopedyczne (O)Błędne Skały

a7jpg

a1-ajpg

A2-Kozica1jpg

A3-jak w Kapadocjijpg

A4_Kapadocja-za-plotkiem1jpg



A5_bedzie-ciasno1jpg

A6jpg


Po Błędnych Skałkach wyruszamy na Szczeliniec. Tu już ludzi jest mnóstwo… Przed dojściem do szlaku rozłożone kramy i kramiki, turyści się tłoczą wokół sklepów z pamiątkami, wybierają kubki, magnesy, ciupagi i inne drobiazgi. Może na szlaku zrobi się luźniej?

SzczeliniecA1jpg

SzczeliniecA2jpg

SzczeliniecA3jpg

Obiad. Po raz pierwszy od prawie trzech miesięcy jemy w restauracji. Połowa stolików z zalepionymi ostrzegawczą taśmą blatami, ogromna sala i napis „Dla Państwa bezpieczeństwa na sali może przebywać tylko 16 osób”.


Skalne Grzyby. Piękne są! Większość przypomina mi bardziej przytulne domki krasnoludków, niż grzyby, ale od czego wyobraźnia… Pogoda nadal przepiękna, słońce prześwietla przez korony drzew, wszystko wokół pachnie radością i wiosną…

– Wiesz, synek – mówię do Mikołaja – strzelanie z łuku zmieniło moje spojrzenie na las… Wszędzie widzę spróchniałe pniaki, idealne do celowania…

– To niedobrze – odpowiada dziecko – przestałaś widzieć w lesie drzewa!

– Zobacz mamo, ile tutaj będzie jagód! – rozmarzył się po chwili. – Przyjedziemy tutaj w lecie? A najpierw na Turbacz, bo tam były najpiękniejsze jagody, ach…

Nocleg mamy zarezerwowany w pensjonacie na obrzeżach Kudowy Zdroju. Wielki ogród, czyste pokoje, łazienka tak mocno pachnie chlorem, że otwieramy wszystkie okna i wychodzimy na dwór. Sama się upewniałam, jakie środki higieniczne zapewnia właściciel obiektu…

Kuba urywa się na samodzielny spacer, Mikołaj podskakuje z radości na widok boiska tuż przed posesją i natychmiast zgarnia piłkę z bagażnika.

– Tato, chodź!

– Tak od razu? Po takiej wycieczce? – narzeka mąż. – Nogi mnie bolą!

– Bo nie ćwiczysz! – miażdży ojca konsekwentną krytyką mały sportowiec – Chodź już, zobacz, tak jest jakiś chłopak z tatą, strzelimy meczyka!

Wypakowuję nasze zapasy do lodówki, robię kawę w naszych własnych kubkach i wędruję do ogrodu – oglądać zachód słońca.

Deszcz? Jaki deszcz? Dopiero siedząc z kubkiem gorącej kawy w dłoniach w wielkim ogrodzie z widokiem na góry

Świat wygląda tak bardzo normalnie…

Juto w luźnych (zależnych od pogody) planach jest zdobycie Śnieżnika.



*możesz o tym przeczytać w moich książkach: Nauka to zabawa! Edukacja domowa dla początkujących, Kuba i Bąbel. Aktywne dzieciaki, żubry i kajaki, Nauka to przygoda! Edukacja domowa w praktyce.

a57jpg