Muzeum Marii Skłodowskiej Curie - jak z tak wyjątkowego życiorysu zrobić maksymalną nuuuudę!

Muzeum Marii Skłodowskiej -Curie

Jak można?! Jak można zrobić TAK NUDNE muzeum poświęcone pamięci OSOBY, KTÓRA MIAŁA TAK CIEKAWY ŻYCIORYS?!

Jak można doprowadzić do takiego banału miejsce, które powinno tchnąć: energią, radością, entuzjazmem, wytrwałością i dążeniem do naukowych poszukiwań?!

Maria Skłodowska-Curie była tak fascynującą postacią: dwie Nagrody Nobla, każda w innej dziedzinie nauki (fizyka i chemia!), pierwsza kobieta – profesor na Sorbonie, dwie wspaniałe córki, jej mobilne szpitale wyposażone w aparaturę rentgenowską podczas I wojny światowej (znowu – jedna z nielicznych kobiet, która zrobiła prawo jazdy!). Ten życiorys to materiał na kapitalną książkę, serial przygodowo-naukowy, na inspirację dla dzieci.


O jej niezwykłym charakterze mówi już przecież wystarczająco fakt, że zdecydowała się pracować jako guwernantka, aby dzięki zarobionym w ten sposób pieniądzom jej starsza siostra Bronia mogła się kształcić we Francji na kierunku medycznym! Przekopywanie się przez tony blendy smolistej, co w efekcie doprowadziło do odkrycia pierwiastków promieniotwórczych. Jak można z tak fascynujących historii zrobić takie nudne, tchnące banałem miejsce?!


I CO?!! Muzeum jest NUDNE! Maksymalnie nudne, banalne, smętne! Najciekawsza jest klatka schodowa. Audioprzewodnik – okropny!


Wyszliśmy oboje mocno rozczarowani. Na szczęście z muzeum wychodzi się w okolicach Nowego Miasta, Barbakanu i Starówki. W kawiarence z lodami przerzucamy się z Mikołajem najciekawszymi faktami z życia Marii Skłodowskiej-Curie. To dużo ciekawsze i bardziej wartościowe, niż wizyta w muzeum jej imienia.


blendajpgklatkajpg