FlySpot, czyli chill out and fly...

Wczoraj offroad’y, a dzisiaj… dzisiaj byliśmy z Mikołajem we FlySpot w Morach. Zestaw dla początkujących – czyli latanie pod opieką instruktora. Instruktor świetny i anglojęzyczny:

- The first and most important rule: chill out! Relax! Chill out!

Genialne! Pierwsze wejście: w kombinezonie, z zatyczkami w uszach, w goglach i w kasku – nauka podstawowych ruchów. Nogi wyprostowane, broda do góry… i okazuje się, jakie stery mamy w dłoniach! Wygiąć dłonie do góry, trochę obniżyć… Lataaaałam!

Drugie wejście to już „lot swobodny” z instruktorem – i to było naprawdę niesamowite! Spodziewałam się wrażeń typu rollercoster (i efektu, jakie przepadanie robi z żołądkiem), a tymczasem… chill out, full relax, freedom and speed. Jestem zachwycona! Pora nauczyć się robić salto w powietrzu... to na następnych zajęciach :-)

Koliber z pixabay, za zdjęcia i filmiki ogromne dzięki dla Joanny, która opiekując się Córeczką, jednocześnie kręciła nasze latające

przygody!

hummingbird-1854225_1920jpg


A1Flyjpg